Żyć, nie umierać...

Kampania przeciwko
depresji u dzieci i młodzieży

Narkotyki to standard


Byłem w drugiej klasie gimnazjum, uczyłem się dobrze, nauczyciele mnie lubili, a przynajmniej się nie czepiali. W domu było w porządku, rodzice pracowali, okazywali miłość, mieli dla mnie czas.

Czy grałem? Jasne, ze siadałem na kompa,  ale bez przesady, nie miałem zajoba, nie siedziałem godzinami, jak powiem pani, ze wolałem czytać pewnie mi pani nie uwierzy.

Sport? Nie sport, tyle co w szkole na wuefie.

Dziewczyny? Wie pani, mając 15 lat, o niczym innym się nie myśli, była w klasie Ola. Zabujałem  się jak głupi, pierwsza miłość, taka prawdziwa. Sama pani widzi jak wyglądam niski, chudy, odstające uszy, wielki kinol, bez szans.

Czy oglądałem? Parę razy ojciec mnie przyłapał, ale tyko się uśmiał, matce nic nie powiedział, w porządku był.

Jak się zaczęło? Jakoś tak… Mówiłem już, że szans u Oli nie miałem, były imprezy, ziomki przynosili różne rzeczy. Zacząłem od alkoholu, tylko że niewiele mogłem, potem włączała mi się głupawka, parę razy urządziłem niezłą jazdę, potem śmiali się ze mnie. Lolki*) nie mój klimat.

Mefka**). Spróbowałem. To było coś takiego jakbym stał się bogiem, nigdy nic nie było już takie samo. Kto nie zarzucał nie zrozumie, żadnych problemów, świat u stóp, siła i moc, możesz wszystko.

Tylko szybko się kończy, o niczym innym już nie myślisz, zarzucić, kasę skołować i zarzucić.

Skąd pieniądze? Trochę miałem, dostawałem na imieniny, urodziny, święta, potem brałem od rodziców, że komitet, składka, jakaś akcja dobroczynna, ale to mało było.

To zacząłem sprzedawać co miałem, lego, deska, konsole (niby pożyczyłem) potem wyciągałem matce z portfela.

Czy się zorientowali? Tak, ale już było za późno. Mefka jest taka, że nie odpuszcza, musisz i koniec, nie ma silnych. Starali się – lekarz, psycholog, pilnowali, sprawdzali, tylko nie wiedzieli co.

Szkoła, nauka? Pani żartuje, kompletnie straciła znaczenie. Chodzić chodziłem, ale myślałem tylko o jednym.  Wychowawczyni trochę się angażowała, krótko i dała sobie spokój.  Przenieśli mnie do innej szkoły takiej lepszej, okazało się, że jak z deszczu pod rynnę. Tam w modzie była feta***) i koks****), bogatsi rodzice.

Kasy nie było. Jest takie miejsce niedaleko dworca, szukają młodych, za zrobienie dostawałem tyle, że starczało na dwa trzy dni.

Ktoś mnie zauważył, powiedział ojcu, pierwszy raz w życiu mnie uderzył, ale to było bez znaczenia, ważna był mef.

W końcu całe moje życie przestało istnieć.

Czy chciałem skończyć ze sobą? Chciałem, próbowałem, na zjeździe nie miałem na torbę, przeciąłem nadgarstki, odratowali, szpital, co za męka.

Ośrodek, Boże jak było ciężko, zresztą co będę mówił pewnie nasłuchała się pani takich historii.

Jednak udało mi się. W ośrodku nauczyłem się odgradzać od pragnienia , wróciłem do szkoły, skończyłem ją, dostałem się na studia, ale powiem pani, że gdzieś za plecami mefka jest i czeka mój na najmniejszy błąd.

Artur 20 lat

*) lolki – skręty, najczęściej z marihuaną

**) mefka – mefedron

***) feta – amfetamina

****) koks – kokaina