Żyć, nie umierać...

Kampania przeciwko
depresji u dzieci i młodzieży

Przemoc fizyczna, psychiczna i seksualna


Znowu dwója z matmy? Jesteś kretynką! Inni sobie jakoś radą, a ty? Do niczego w życiu nie dojdziesz! Ciągle się muszę za ciebie wstydzić. Mam już dość.

Kiedyś często słyszałam takie słowa i zaczęłam wierzyć, że to prawda. Przestało mi się chcieć cokolwiek. Przecież to nie ma znaczenia czy coś zrobię czy nie i tak będzie źle. Może lepiej nie robić nic? Wpadłam w pułapkę. Kiedy już byłam na granicy i myślałam, że najlepiej skończyć ze sobą, bo… wtedy im pokażę, uświadomiłam sobie, że przecież ja już tego nie zobaczę. A szkoda…

Nie widziałam wówczas, że to co się ze mną dzieje, że moja  depresja to efekt choroby, w którą wpędzili mnie moi bliscy. Byłam ofiarą przemocy. Nie, nikt, mnie nie bił, bo paru klapsów w ogóle nie liczę. Słowa, które słyszałam to także przemoc, a potrafiły zranić boleśniej, choć nie zostawiały siniaków.

Przemoc jakiej dopuszczają się wobec nas rodzice, czasem nauczyciele ma różne oblicza. Bicie, kpiny, szydzenie, zawstydzanie, upokarzanie, obelgi i wymysły  zawsze pozostaną tylko jednym – przemocą. Uświadomienie sobie, że nie Ty jesteś winny czy winna ale oni, zajmuje trochę czasu i nie jest proste. Tym bardziej, że na ogół jednak kochasz tych swoich starych, czasem potrafią być mili i wiesz, że bez nich sobie nie poradzisz. To Twoja pułapka. Musisz z niej wyjść. To się da zrobić. Mnie się udało.

Nie wyrzuciłam śmieci, dostałam pałę  – jasne, ja za to odpowiadam, ale… kiedy ojciec wraca do domu i od progu wrzeszczy, a matka tylko narzeka i znowu słyszysz całą litanię: kretyn, nieuk itd. – to już ich wina. Im tego robić nie wolno. Problem polega na tym, że nikt nie uczy dorosłych jak być rodzicami. Nikt też nie uczy nas, jak być dziećmi. Tyle tylko, że my mamy więcej praw niż oni.  Mamy je i musimy się o nie dopominać.

Nikt nie ma prawa cię wyzywać, upokarzać, obrażać, traktować jak swoją własność, jak lalkę na sznurku, która ma robić od- do to, co zawsze wskażą, rzekomo nieomylni rodzice. Nie są nieomylni. Nikt nie jest. Jesteś sobą, należysz do siebie i masz prawo do poszanowania twoich uczuć, twojej godności, twojego ciała także. W tym przypadku chodzi nie tylko o bicie, ale również zachowania seksualne, których sobie nie życzysz, które ktoś ci narzuca. W czarnobiałym schemacie jest tylko gwałt lub nie, ale z punktu widzenia twoich praw jest inaczej. Każde zachowanie seksualne, którego sobie nie życzysz jest  niedopuszczalne, to przemoc. Ba, to przestępstwo.

Przestępstwem jest także jak biją, i jak Ci wymyślają. Masz zatem prawo się bronić. Nie, nie chodzi o to, żeby zaraz wsadzać rodziców do więzienia tylko zwrócić się o pomoc do pedagoga, poradni, choćby zadzwonić na telefon zaufania, bo tak jest najłatwiej. Ja tak zrobiłam.

Czasem zdarza się, że oni, ci dorośli także byli źle traktowani i uważają, że takie właśnie zachowania są normalne. Nie są. To coś w rodzaju syndromu sztokholmskiego, zapewne słyszałeś. Wyrwij siebie i ich z tego kręgu przemocy. Jeśli nie Ty, to niech ktoś inny w Twoi imieniu uświadomi to Twoim starym, że tak postępować nie można!

Berenika lat 18